(c) Mateusz&Dominik
|
Sprzęt - co trzeba mieć, a co warto, ale nie jest konieczne.
Kilka lat temu dokonałem zakupu roweru
Romet Canyon. Firma Romet jeszcze wtedy nie bankrutowała, a studencki budżet
pozwalał na wybór jedynie z najniższej półki cenowej, sposród tanich "włochów"
i "chińczyków" oraz Rometów właśnie.
Na pierwszą dłuższą wycieczkę pojechalismy
mając niewielkie pojęcie o tym, o co własciwie w tej zabawie chodzi. Rowery
miały konfigurację taką, jak fabryka wypusciła - grube opony, osprzęt grup
"romet", "no name" i "Shimano TY" (czyli tzw. SIS). Z wyposażenia dodatkowego
to chyba były tylko rogi na jednym rowerze i lusterka.
Na drugą dłuższą wycieczkę przede wszystkim
zmienilismy opony - na węższe, z cieńszym bieżnikiem. Ale nie droższe -
kupilismy najzwyklejsze "Zebry" z Dębicy. Okazały się one mocniejsze,
niż przypuszczalismy. Pompowane do cisnienia dwukrotnie większego, niż
zalecane wytrzymały całą trasę (tzn. jedna z czterech opon pękła, ale był
to wynik nieumiejętnego zakładania i naruszenia drutu wzmacniajacego).
Inaczej podeszliśmy do pierwszej wyprawy
zagranicznej. Wybieraliśmy się w kraje alpejskie, a przecież sam dźwięk
słowa "Alpy" musi budzić respekt.
Podsumowując: jaki rower trzeba mieć, żeby sobie daleko z bagażem pojeździć? Na pewno warto mieć "wyspecjalizowanego"
trekkinga (np. Giant Expedition). Takiego, którego na codzień nie używamy,
bo szkoda. Powinien być oparty o lekką, nowoczesną, aczkolwiek raczej stalową
(Cr-Mo to też stal, tyle że z domieszką chromu i molibdenu...) ramę, bo
aluminium jest nieco lżejsze, ale szybciej pęka. Dobrze, jak ma kółka 28",
porządne oswietlenie (dynamo!), bagażniki z przodu i z tyłu, wygodne (np.
skórzane) siodełko. Ile kosztuje taki rower, można sobie zobaczyć np. na
http://www.giant-polska.com.pl
Jakie zastosujemy komponenty, zależy
wyłącznie od zasobnosci naszych kieszeni, przy czym należy pamiętać, że
w najwyższych grupach (np. u Shimano XT i XTR) płaci się za ujęte gramy
wagi oraz za niezawodną pracę w warunkach ekstremalnych (błoto, błoto i
jeszcze raz błoto - normalne w MTB, rzadkie w trasie trekkingowej).
Ale mój aktualny rower to dziwna mieszanka elementów od "no name" i TY do Shimano LX, i uważam, że choć do ideału nieco mu brakuje, to jakże istotny dla wielu nas współczynnik jakość/cena jest całkiem niezły. A wracając do tego, w co nasz rower musi być koniecznie wyposażony. Konieczny jest tylny bagażnik - gdzieś w końcu trzeba wieźć cały nasz dobytek. Możemy wybierać między lekkimi aluminiowymi i zwykłymi stalowymi. Głowną zaletą aluminiowych bagażników jest ich waga, wadą - materiał ulegający zmęczeniu i w końcu pękający. A zespawać aluminium nie jest tak prosto... Konieczne jest oświetlenie - nigdy nie mamy gwarancji, że dojedziemy do celu przed zmrokiem. Aby uniezależnić się od kaprysów wyczerpanych baterii lub braku możliwosci doładowania akumulatorków musimy mieć dynamo. Osobiscie używam też mrugającego CatEye'a jako dodatkowej lampki tylnej - przy kiepskiej widocznosci (np. noc + deszcz) warto włączyć obie, poza tym dynamo też może nawalić (zwłaszcza made by Romet). Konieczne są rogi na kierownicy. Każdemu, który w to wątpi polecam, aby przejechał kilka godzin non-stop bez możliwości zmiany pozycji dłoni na kierownicy. Raczej konieczne są jakieś przerzutki (choć słyszałem o takich "wyczynowcach", którzy całkiem spore odległości pokonywali bez takich urządzeń). W jeździe turystycznej precyzja działania nie ma aż takiego wielkiego znaczenia, jak w MTB, więc przerzutka wysokiej grupy nie jest konieczna. Warto natomiast kupić twardszą, pochodzącą z wyższej półki, tylną zębatkę. Skuteczne hamulce mogą uratować życie i zdrowie. Polecam system V-brake, mogą też być dobrze ustawione cantilevery. Hamulce hydrauliczne to luksus, ale jak kogoś stać, to czemu nie - takie hamulce ponoć działaja naprawdę w każdych warunkach. Warto mieć kask. W końcu niewiele mamy
ze sobą równie cennych rzeczy, jak nasz czerep (nawet, jeśli pusty... :).
Kaski, jak każdy inny sprzęt, są tańsze i gorsze oraz lepsze i droższe.
Ale nawet tani kask (pod warunkiem, że dobrze zapiety) jest w przypadku
kraksy o wiele lepszy, niż brak kasku. A o kraksę nietrudno - wystarczy
za szybko wejść w zakręt, który wcale nie wydawał się taki ostry, a już
rozsypanego piachu to wcale na nim nie było widać...
Warto mieć lusterka wsteczne. Przynajmniej
jedno, lewe, ale dwa też są nie od rzeczy. Jeździmy w końcu głównie po
takich drogach, na których auta też się zdarzają. W lusterku można katem
oka kontrolować, czy jakiś samosmród nie chce nam życia uprzyjemnić. Wtedy
trzeba jechać nieco grzeczniej, nie zataczać się po całej drodze, nie jechać
równolegle do siebie itp. Jak nic z tyłu nie jedzie ma się więcej swobody.
Poza tym w lusterku można bez oglądania się ocenić, jak duże auto nadjeżdża,
jak szybko jedzie i w zależnosci od rozmiarów niebezpieczeństwa dostosować
swój sposób jazdy w danym momencie.
Uwaga: jazda w dwa albo i trzy rowery obok siebie to najlepszy sposób, żeby sobie pogadać w czasie wycieczki. Jednak po pierwsze taka jazda denerwuje kierowców, po drugie jest zabroniona przez przepisy. Ja tam jednak takimi zakazami nie do konca się przejmuję z jednym zastrzeżeniem - jak już ktoś autem chce mnie wyprzedzić (zawsze chce), to nie czekając aż się zbliży, zacznie trąbić itp. grzecznie zjeżdżam i ustawiam się w rządku. Dlaczgo to robię (i jeszcze parę innych uprzejmosci w stosunku do kierowców)? Dlatego, że nie chcę, żeby kierowcy nas, rowerzystów nie lubili. Lusterko ułatwia takie zachowanie. Warto też - podobno - mieć nogi przymocowane do pedałów. Wszyscy, którzy używają nosków (system tańszy, używa się zwykłych butów, ale mniej wygodny, gdy trzeba się awaryjnie wypiąć) lub SPD (wygodniej, ale drożej) twierdzą, że za nic już nie będą pedałować bez przymocowania się do pedałów. Nie wiem, jeszcze się nie zdecydowałem. Noski odstraszają tym, że jak się dobrze zapiąć, to trudno szybko wyjąć nogę (a jak się nie jest dobrze zapietym, to efekt niewielki). SPD (system w pewnym sensie analogiczny do bezpiecznych wiazań narciarskich) jest znacznie sympatyczniejsze pod tym względem, ale trzeba kupić nowe pedały, buty i bloki do połączenia jednego z drugim. No to składamy rowerek i w drogę... |